W skrócie
- Rep. Thomas Massie planuje ustawę, która wstrzymałaby federalne finansowanie dla agencji wdrażających kamery Flock.
- Samorządy od Kalifornii po Indianę zawiesiły, anulowały lub ponownie rozważyły wdrożenia Flock po sprzeciwie społecznym.
- CEO Flock, Garrett Langley, niedawno przeprosił za nazwanie aktywistów przeciwnych inwigilacji „terrorystami”.
Sprzeciw społeczny wobec automatycznych kamer do odczytu tablic rejestracyjnych Flock Safety rozprzestrzenia się z posiedzeń rad miast na Kapitol, gdy ustawodawcy przygotowują przepisy mające na celu wstrzymanie federalnego finansowania dla agencji wdrażających tę technologię, podczas gdy społeczności w całym kraju ponownie rozważają jej użycie.
Protesty mają miejsce w obliczu narastających dowodów na to, że technologia Flock była używana w sposób, który według krytyków wykracza daleko poza jej deklarowany cel, jakim jest badanie przestępstw i lokalizowanie zaginionych osób.
Ostatni raport Instytutu Sprawiedliwości zidentyfikował ponad dwa tuziny przypadków w całym kraju, w których funkcjonariusze zrezygnowali lub zostali aresztowani za rzekome używanie automatycznych systemów odczytu tablic rejestracyjnych do śledzenia obecnych lub byłych partnerów romantycznych.
W lutym prokuratorzy w Milwaukee postawili zarzuty funkcjonariuszowi oskarżonemu o używanie systemu do śledzenia partnerki romantycznej i jej byłego partnera. W lipcu detektyw do spraw wewnętrznych, który prowadził to śledztwo, został aresztowany po tym, jak władze zarzuciły mu, że również używał Flock do śledzenia osób z powodów osobistych.
Rzecznicy prywatności przytaczają również szersze zastosowania tej technologii. Electronic Frontier Foundation twierdzi, że agencje przeszukiwały bazy danych tablic rejestracyjnych podczas protestów, w tym protestów No Kings w 2025 roku. W tym samym roku grupa poinformowała, że zastępcy szeryfa w Teksasie przeszukiwali dane Flock podczas dochodzenia w sprawie aborcji, które władze początkowo opisywały jako sprawę zaginionej osoby.
Sprzeciw wykroczył również poza spotkania publiczne. W czerwcu i lipcu aktywiści w całym kraju malowali sprayem, zaklejali taśmą, unieszkodliwiali i niszczyli kamery Flock w proteście przeciwko automatycznej inwigilacji. The Guardian zidentyfikował co najmniej 33 incydenty w 23 stanach. Społeczności internetowe udostępniały mapy kamer, porady dotyczące unikania urządzeń i metody ich blokowania, podczas gdy kilka osób stoi obecnie w obliczu zarzutów karnych po rzekomym zniszczeniu wielu kamer.
Założona w 2017 roku, z siedzibą w Atlancie, Flock Safety sprzedaje podłączone do internetu kamery do odczytu tablic rejestracyjnych, które automatycznie fotografują przejeżdżające pojazdy, odczytują tablice rejestracyjne i wykorzystują wizję komputerową do identyfikacji cech takich jak marka, model, kolor, naklejki, bagażniki dachowe i inne charakterystyczne elementy. Uczestniczące organy ścigania mogą przeszukiwać bazę danych podczas dochodzeń, otrzymywać alerty, gdy pojazdy powiązane ze sprawami przejadą przed kamerą, odzyskiwać skradzione pojazdy i lokalizować zaginione osoby.
Flock twierdzi, że jego kamery nie wykorzystują rozpoznawania twarzy i zazwyczaj przechowują dane przez 30 dni, chyba że lokalne przepisy wymagają innego okresu przechowywania. Dyrektor generalny Garrett Langley powiedział, że firma traktuje obawy dotyczące prywatności poważnie i wierzy, że wielu krytyków zmienia zdanie, gdy zrozumie, jak działa ta technologia.
„Kiedy zrozumieją, co ta technologia faktycznie robi, a nie co może robić za 50 lat, nie co ktoś myśli, że może zrobić, ale co faktycznie robi dzień w dzień – robi zdjęcie samochodu. Większość ludzi mówi: 'To ma sens. Chcę, żeby moje dzieci były bezpieczne'” – powiedział Langley dla ABC7.
W poście na X w sobotę kongresman z Kentucky Thomas Massie powiedział, że planuje wprowadzić ustawę, która wstrzymałaby federalne fundusze dla gmin i organów ścigania, które wdrażają automatyczne systemy odczytu tablic rejestracyjnych, w tym kamery Flock.
Wkrótce będę sponsorować ustawę wstrzymującą federalne pieniądze dla gmin i departamentów policji, które wdrażają kamery Flock (i inne tego typu) do inwigilacji przestrzegających prawa obywateli. pic.twitter.com/FGzE69psxS
— Thomas Massie (@RepThomasMassie) 25 lipca 2026
Propozycja ta następuje po serii sporów dotyczących kamer Flock w całych Stanach Zjednoczonych.
W St. Petersburg na Florydzie 77-letni Carl Gunn zwrócił na siebie uwagę, organizując samotne protesty pod kamerami Flock, trzymając znak zasłaniający im widok.
„To kolejna rzecz, która ma zabrać nasze informacje i szpiegować nas” – powiedział Gunn dla serwisu informacyjnego Creative Loafing Tampa Bay. „Mam konstytucyjne prawo do prywatności. Jestem przestrzegającym prawa obywatelem i nie potrzebuję, żeby ktoś wtykał nos w moje sprawy. A jeśli to zrobi, odetnę go.”
W Fresno w Kalifornii mieszkańcy wypełnili forum społecznościowe, aby wezwać władze miasta do usunięcia kamer Flock, argumentując, że technologia umożliwia szeroką inwigilację rządową. Policja broniła systemu, twierdząc, że pomógł śledczym rozwiązać sprawy zabójstw i strzelanin, podkreślając, że nie wykorzystuje rozpoznawania twarzy.
„Musimy znaleźć równowagę między bezpieczeństwem a wolnością” – podobno powiedziała szefowa policji we Fresno, Mindy Casto.
Jednak nie wszystkie organy ścigania są przekonane do korzystania z kamer Flock i ponownie oceniają swoje wykorzystanie tej technologii. W czwartek policja Los Angeles zawiesiła swoją współpracę z Flock z powodu obaw dotyczących prywatności, udostępniania danych, bezpieczeństwa i warunków umowy. Hrabstwo Monroe w stanie Indiana również zagłosowało za wcześniejszym zakończeniem umowy o rok, mimo że komisarze przyznali, iż kamery pomogły rozwiązać poważne przestępstwa. Wcześniej w lipcu hrabstwo Leon na Florydzie opóźniło finansowanie dodatkowych kamer Flock po tym, jak mieszkańcy zakwestionowali sposób gromadzenia, przechowywania i udostępniania danych.
Kontrola ta wywołała reakcję ze strony firmy. Na początku tego miesiąca Langley przeprosił za wcześniejsze określenie aktywistów przeciwnych Flock mianem „organizacji terrorystycznej”, mówiąc, że komentarze były błędem i że firma poświęciła więcej czasu na słuchanie krytyków, starając się znaleźć równowagę między bezpieczeństwem publicznym a prywatnością.
„Moje komentarze były błędem i przepraszam” – powiedział Forbes. „Istnieją dziś grupy, które mają uzasadnione krytyczne uwagi wobec naszej działalności, i myślę, że to, co się dla nas zmieniło, to fakt, że słuchając ich i wysłuchując ich, staramy się znaleźć tę równowagę. Wierzymy w świat, w którym możemy mieć zarówno bezpieczeństwo, jak i prywatność.”






