Polski szef olimpijski aresztowany w śledztwie dotyczącym Zondacrypto

BTC
ETH
LINK
SOL
UNI
płatne wpływydochodzenieZondacryptoniewypłacalnośćwierzycielaresztowaniePolska
1 godzinę temuŹródło: crypto.news
Polski szef olimpijski aresztowany w śledztwie dotyczącym Zondacrypto

Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, został zatrzymany i postawiono mu dwa zarzuty, gdy prokuratorzy badają płatności i powiązania finansowe związane z upadłą giełdą kryptowalut Zondacrypto.

Podsumowanie

  • Prokuratorzy postawili Piesiewiczowi zarzuty płatnej protekcji i faworyzowania niektórych wierzycieli kosztem innych.
  • Śledczy badają rzekomy zegarek o wartości 40 000 euro oraz wypłatę środków z giełdy przez Piesiewicza.
  • Klienci Zondacrypto ponoszą szacunkowe straty w wysokości co najmniej 350 milionów złotych, czyli 94 milionów dolarów.
  • Władze zabezpieczyły ponad 100 milionów złotych, które mogą sfinansować roszczenia odszkodowawcze.

Polski minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek potwierdził zatrzymanie 27 sierpnia, mówiąc, że Piesiewicz został wzięty do aresztu w ramach śledztwa dotyczącego Zondacrypto.

Po przesłuchaniu w śląskim oddziale Prokuratury Krajowej Żurek powiedział, że prokuratorzy postawili Piesiewiczowi zarzuty na podstawie artykułów 230 i 302 polskiego kodeksu karnego. Zarzuty dotyczą płatnej protekcji i zaspokajania jednej grupy wierzycieli kosztem innych, gdy zbliżała się niewypłacalność.

Piesiewicz nie został skazany, a prokuratorzy nie opublikowali jeszcze pełnego opisu dowodów potwierdzających zarzuty.

Śledztwo w sprawie Zondacrypto bada wypłaty i rzekome wpływy

Według raportu o zarzutach opublikowanego przez Wirtualną Polskę, powołującego się na TVN24, jeden z zarzutów dotyczy pieniędzy, które Piesiewicz trzymał na Zondacrypto przed tym, jak platforma przestała przetwarzać wypłaty klientów.

Śledczy podejrzewają, że Piesiewicz otrzymał informacje, które pozwoliły mu wypłacić całą swoją inwestycję z giełdy, podczas gdy inni wierzyciele nie mogli uzyskać dostępu do swoich środków, podaje raport. Prokuratorzy badają, czy płatność dała mu preferencyjne traktowanie, gdy Zondacrypto stanęła w obliczu możliwej niewypłacalności.

Piesiewicz odrzucił oskarżenia po wyjściu z prokuratury, opisując siebie jako ofiarę giełdy. Zaprzeczył również otrzymaniu preferencyjnego traktowania przy wypłacie swoich pieniędzy, zgodnie z doniesieniami polskich mediów.

Osobne wspólne śledztwo Wirtualnej Polski i TVN24 zbadało jego relacje z byłym szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem. Dokumenty i wiadomości przejrzane przez redakcje rzekomo pokazały, że Kral kupił zegarek Patek Philippe Calatrava za 40 000 euro w listopadzie 2025 roku, dziewięć dni przed spotkaniem z Piesiewiczem w hotelu w Monako.

Faktura nosiła nazwisko Krala i jego prywatny adres, zgodnie ze śledztwem. Piesiewicz później wysłał wiadomości dziękując Kralowi i mówiąc, że jest zszokowany, chociaż wiadomości nie odnosiły się bezpośrednio do zegarka.

Piesiewicz utrzymywał, że zegarek nie był prezentem. Powiedział, że zapłacił za niego gotówką, a Kral tylko zorganizował zakup. Żurek wcześniej powiedział, że zegarek jest jedną z kwestii, które prokuratorzy planowali zbadać.

Sponsoring olimpijski zbliżył Zondacrypto do Piesiewicza

Piesiewicz i Kral poznali się podczas rozmów sponsorskich wiosną 2025 roku, według Wirtualnej Polski i TVN24. Do października Zondacrypto została generalnym sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego na mocy umowy obowiązującej od 2026 do 2028 roku.

Sponsoring spowodował również zmianę nazwy Centrum Olimpijskiego w Warszawie na Centrum Olimpijskie Zondacrypto Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W ramach innej części porozumienia polscy sportowcy, którzy osiągnęli dobre wyniki na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie-Cortinie w 2026 roku, mieli otrzymać nagrody kryptowalutowe.

W okresie sponsoringu wspólne śledztwo medialne zarzuciło, że Kral zapewniał Piesiewiczowi inne korzyści, w tym bilety na mecze, podróże dla osób mu bliskich oraz rezerwacje hotelowe. Prokuratorzy nie potwierdzili publicznie każdej z tych korzyści ani nie powiedzieli, które elementy stanowią część formalnych zarzutów.

W oświadczeniu z 25 sierpnia Prokuratura Krajowa poinformowała, że śledczy weryfikują, czy Zondacrypto zapewniła Piesiewiczowi korzyść finansową. To samo postępowanie bada finansowanie dotyczące fundacji, konserwatywnej konferencji politycznej CPAC, nadawcy Telewizja Republika oraz innych osób lub organizacji.

Prokuratorzy oświadczyli, że nie mogą ujawnić dowodów zebranych dla każdej części sprawy, ponieważ ich ujawnienie mogłoby wpłynąć na przesłuchania świadków, przeszukania i inne procedury prawne. Urzędnicy zabezpieczali fizyczne i cyfrowe rejestry, przesłuchując świadków i osoby traktowane jako podejrzani.

Straty klientów przekraczają 350 milionów złotych

Sprawa dotycząca Piesiewicza stanowi jedną część śledztwa karnego wszczętego przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia. Władze badają podejrzenie oszustwa wobec klientów Zondacrypto oraz możliwe pranie pieniędzy związane z działalnością od 2022 roku.

Prokuratorzy stwierdzili, że klienci mogli być wprowadzani w błąd co do możliwości kupna i przechowywania walut fiducjarnych oraz kryptowalut za pośrednictwem giełdy. Postępowanie obejmuje również przyjmowanie, przechowywanie i transfer środków, które mogły utrudnić identyfikację aktywów rzekomo związanych z oszustwem.

Szacowane straty klientów wynoszą co najmniej 350 milionów złotych, co odpowiada około 94 milionom dolarów. Władze otrzymały ponad 3600 skarg do czerwca i zabezpieczyły ponad 100 milionów złotych, które mogą zostać później wykorzystane do rekompensaty dla poszkodowanych klientów.

Jak poinformował crypto.news w sierpniu, strona internetowa Zondacrypto przestała działać 23 kwietnia po tym, jak klienci zgłaszali opóźnione wypłaty i zamrożone salda. Powiązany z giełdą token ZND stracił następnie prawie całą swoją wartość rynkową, a dostępne trackery nie wykazywały żadnych aktywnych par handlowych ani zgłaszanego wolumenu.

Według polskich prokuratorów właściciel giełdy stwierdził, że Zondacrypto od 2022 roku nie miało dostępu do zimnego portfela, który rzekomo zawierał około 4500 Bitcoinów. Władze poinformowały, że klienci nie zostali poinformowani o utracie dostępu.

Kral wcześniej zaprzeczył, że giełda jest niewypłacalna i argumentował, że badacze przeanalizowali tylko jej widoczne gorące portfele, a nie jej zasoby offline. Nie opublikowano żadnej pełnej listy portfeli, pasujących do zobowiązań klientów ani niezależnie zbadanego dowodu rezerw, aby zweryfikować to twierdzenie.

W lipcu władze połączyły śledztwo w sprawie Zondacrypto z dochodzeniem w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka w marcu 2022 roku, który założył BitBay przed zmianą nazwy na Zondacrypto. Prokuratorzy stwierdzili, że obie sprawy mają powiązania dotyczące osób i działań objętych kontrolą.

Przepisy amerykańskie pozostają odrębne od sporu Polski dotyczącego MiCA

Żadna amerykańska agencja nie ogłosiła zarzutów ani nie zidentyfikowała strat amerykańskich klientów w sprawie Zondacrypto. Jakiekolwiek bezpośrednie narażenie użytkowników w USA pozostaje zatem niepotwierdzone.

Dla giełdy obsługującej klientów w Stanach Zjednoczonych rejestracja lub autoryzacja europejska nie zastępuje obowiązujących wymogów amerykańskich. Wytyczne FinCEN stanowią, że firmy przyjmujące i przekazujące wymienialne waluty wirtualne mogą być zobowiązane do zarejestrowania się jako firmy świadczące usługi pieniężne i przestrzegania zasad przeciwdziałania praniu pieniędzy, prowadzenia rejestrów i raportowania, w tym gdy operator ma siedzibę poza krajem.

Upadek Zondacrypto stał się również częścią sporu Polski dotyczącego wdrożenia unijnego rozporządzenia w sprawie rynków kryptoaktywów. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o kryptowalutach po raz trzeci w czerwcu, argumentując, że proponowane uprawnienia i wymogi wymagają dalszych zmian.

Odrzucony środek miał przyznać polskiemu Urzędowi Nadzoru Finansowego uprawnienia licencyjne, sprawozdawcze i egzekucyjne wobec dostawców usług krypto. Obejmował również kary karne za poważne naruszenia dotyczące działalności giełd i emisji tokenów.

Polska była jednym z pięciu krajów UE, które nie miały zarejestrowanych żadnych licencji MiCA według stanu na 29 czerwca, podczas gdy Niemcy wydały 57, a Francja 26, zgodnie z danymi rejestru ESMA. Centralny rejestr ESMA śledzi autoryzowanych dostawców usług krypto, białe księgi kryptoaktywów oraz podmioty zidentyfikowane jako nieprzestrzegające przepisów w całej Unii Europejskiej.