Pi App Studio rezygnuje ze stałej opłaty 0,25 PI i przechodzi na cennik oparty na zużyciu. Tylko aplikacje z prawdziwymi użytkownikami zachowują dotację. To pierwszy prawdziwy filtr jakości w sieci.
Podsumowanie
- Pi App Studio zastąpiło stałą opłatę 0,25 PI za tworzenie i edycję zmiennym cennikiem, który odzwierciedla rzeczywisty koszt zasobów AI każdej aplikacji, obowiązującym od 24 sierpnia 2026 r.
- Tylko twórcy, których aplikacje przyciągają wystarczającą liczbę prawdziwych, unikalnych użytkowników, będą nadal otrzymywać dotowane stawki, co wprowadza pierwszy w sieci filtr oparty na zasługach dla rozwoju aplikacji.
- PI handluje w okolicach 0,09 USD, co stanowi spadek o około 96% w porównaniu ze szczytem powyżej 2,90 USD z lutego 2025 r., a token nie jest w stanie przebić strefy oporu 0,10 USD pomimo 70 milionów zarejestrowanych użytkowników.
- Protokół 27, którego wdrożenie w sieci głównej zaplanowano na 15 września, dodałby uwierzytelnianie inteligentnych kontraktów, infrastrukturę serwerów RPC oraz automatyczne pule płynności market maker.
- Sieć raportuje 421 000 aktywnych węzłów i 82 działające aplikacje w sieci głównej, a 14,8 miliona użytkowników przeniesiono do otwartej sieci głównej.
Zmiana na papierze wygląda na niewielką. Pi Network dostosował opłaty, jakie pobiera od deweloperów za tworzenie aplikacji za pośrednictwem swojej platformy App Studio. Stała opłata 0,25 PI za utworzenie i 0,25 PI za edycję stała się zmienną stawką powiązaną ze złożonością bazowych zasobów AI, które zużywa każda aplikacja. Aktualizacja weszła w życie 24 sierpnia 2026 r.
Jednak mechanika cenowa jest mniej istotna niż mechanizm selekcji w niej zawarty. Po raz pierwszy Pi Network rozróżnia aplikacje, które przyciągają prawdziwych użytkowników, od tych, które tego nie robią. Tylko deweloperzy, których aplikacje wykazują prawdziwą popularność, będą nadal otrzymywać dotowane stawki. Wszyscy inni płacą pełny koszt.
Dla sieci, która od dawna jest krytykowana za tworzenie wolumenu bez wartości, jest to strukturalna zmiana. Wymusza pytanie, którego społeczność Pi unikała przez lata: ilu z tych 70 milionów zarejestrowanych użytkowników faktycznie korzysta z czegokolwiek? A jeśli odpowiedź jest rozczarowująca, dane cenowe ujawnią to w sposób, w jaki nigdy nie zrobiły tego metryki społecznościowe i wskaźniki zaangażowania.
Co faktycznie robi zmiana cen
W poprzednim modelu każdy twórca Pi App Studio płacił tę samą stawkę niezależnie od wyniku. Deweloper budujący aplikację płatniczą używaną przez tysiące płacił 0,25 PI za zdarzenie tworzenia, tak samo jak ktoś budujący projekt testowy, który nigdy nie przyciągnął ani jednego użytkownika. Pi Network pokrywał różnicę między dotowaną stawką a rzeczywistym kosztem usług AI, traktując wszystkich budowniczych jednakowo.
Aktualizacja z 24 sierpnia restrukturyzuje tę relację. Standardowe ceny odzwierciedlają teraz bazowe zasoby AI wymagane dla każdej aplikacji, co oznacza, że złożone aplikacje o większych wymaganiach obliczeniowych kosztują więcej przy tworzeniu i edycji. Pi Network oświadcza, że nie stosuje żadnej marży poza rzeczywistym kosztem zasobów. Ale dotacja, czyli część kosztu, którą Pi Network wcześniej pokrywał dla wszystkich twórców, trafia teraz tylko do tych, których aplikacje przyciągnęły wystarczającą liczbę prawdziwych użytkowników.
Zespół Core nie opublikował dokładnego progu tego, co liczy się jako „wystarczająca” popularność użytkowników. Ogłoszenie stwierdza, że Pi ma teraz wystarczająco dużo danych na temat zachowań twórców i wzorców korzystania z aplikacji, aby dokonać tego rozróżnienia. W praktyce zmiana oznacza, że deweloperzy muszą udowodnić, że ich aplikacje służą prawdziwej publiczności, zanim otrzymają wsparcie ekonomiczne od sieci.
Tworzy to pętlę motywacyjną, która wcześniej nie istniała. W starym modelu nie było niekorzyści kosztowej w budowaniu aplikacji o niskim wysiłku lub porzuconych. W nowym modelu koszt utrzymania aplikacji, której nikt nie używa, wzrasta do poziomu jej rzeczywistego zużycia zasobów. Deweloperzy, którzy nie mogą przyciągnąć użytkowników, stają w obliczu naturalnej presji ekonomicznej, aby albo ulepszyć swój produkt, albo przestać budować.
Moment tej zmiany jest również istotny. Zespół Pi Core wprowadził fazę planowania aplikacji wspomaganą przez AI jako część App Studio na początku 2026 roku, co obniżyło barierę tworzenia aplikacji. Ta niższa bariera, zgodnie z przewidywaniami, wywołała falę zgłoszeń aplikacji, z których wiele było trywialnych lub powielonych. Aktualizacja cen działa jako korekta skutków ubocznych własnej inicjatywy zespołu na rzecz dostępności. Ułatwienie tworzenia przyciągnęło więcej twórców. Teraz sieć potrzebuje sposobu, aby odróżnić tych, którzy tworzą dla użytkowników, od tych, którzy tworzą dla samego tworzenia.
Zmienny model cenowy rodzi również drugorzędne pytanie o przejrzystość. Pi Network twierdzi, że nie stosuje żadnych narzutów poza rzeczywistymi kosztami zasobów AI, ale sam sposób obliczania kosztów jest nieprzejrzysty. Deweloperzy nie mają dostępu do podstawowej formuły cenowej ani umów na usługi AI, które określają te koszty. W zdecentralizowanym ekosystemie ceny ustalane przez scentralizowany podmiot i obliczane na podstawie nieujawnionych danych tworzą zależność zaufania, która jest sprzeczna z deklarowanym etosem projektu.
Ekosystem za liczbami
Pi Network twierdzi, że ma 70 milionów zarejestrowanych użytkowników, z których 14,8 miliona przeniosło się do otwartej sieci głównej. Liczby te były wielokrotnie przytaczane jako dowód skali sieci. Ale zarejestrowani użytkownicy i aktywni uczestnicy to różne kategorie, a luka między nimi jest miejscem, gdzie mieszka pytanie o wiarygodność.
Sieć obecnie zgłasza 82 działające aplikacje w sieci głównej, co w wersji Node 0.6.2, wydanej 14 sierpnia, zostało przedstawione jako postęp w kierunku kamienia milowego 100 aplikacji. Aplikacje obejmują kategorie takie jak płatności, handel, finanse zdecentralizowane i interakcje oparte na blockchainie. Konkretne projekty wymieniane w dyskusjach społeczności obejmują World of Pi i Tarot Swap, chociaż niezależne dane dotyczące użycia poszczególnych aplikacji pozostają ograniczone.
Wydarzenie Pi2Day 2026 wprowadziło kilka narzędzi zaprojektowanych w celu poszerzenia doświadczeń deweloperskich: SoloHost do obliczeń rozproszonych, Pi Sign In do uwierzytelniania oraz PiVerify do weryfikacji tożsamości. Aktualizacja v23.0, aktywowana w Dzień Pi 2026, przyniosła inteligentne kontrakty oparte na Rust działające na WebAssembly, odzwierciedlając framework Soroban ze Stellar.
To są realne elementy infrastruktury. Sieć dostarczyła działający kod. Środowisko inteligentnych kontraktów WebAssembly jest technicznie solidne, oferując deweloperom znajomy zestaw narzędzi, który nie wymaga nauki zastrzeżonego języka. Funkcja obliczeń rozproszonych SoloHost pozwala operatorom węzłów oferować wolne zasoby obliczeniowe deweloperom aplikacji, tworząc warstwę infrastruktury peer-to-peer, której nie zapewnia obecnie żaden inny blockchain zorientowany na urządzenia mobilne.
Ale pytanie, które pośrednio zadaje zmiana cen, brzmi: czy którakolwiek z tych infrastruktur generuje znaczące zaangażowanie użytkowników. Gdyby tak było, filtr dotacji byłby formalnością. Fakt, że Zespół Core uznał za konieczne jej wdrożenie, sugeruje, że zbyt wiele aplikacji zużywa zasoby bez wkładu w ekosystem. 215 zgłoszeń do hackathonu z 2025 roku sugeruje duże zainteresowanie deweloperów, ale liczba zgłoszeń nie wskazuje, ile z tych projektów przeszło od prototypu do aktywnego produktu. Zmiana cen jest pierwszym mechanizmem zaprojektowanym, aby odpowiedzieć na to pytanie za pomocą bodźców ekonomicznych, a nie narracji społeczności.
Protokół 27 i wrześniowy termin
Zmiana cen nie istnieje w izolacji. Zespół Pi Core wyznaczył Protokół 27 jako „ostatnią planowaną aktualizację” w obecnej sekwencji rozwoju, z docelową datą uruchomienia w sieci głównej 15 września 2026 roku. Aktualizacja wprowadza bardziej elastyczne i bezpieczne możliwości uwierzytelniania inteligentnych kontraktów, umożliwiając zaawansowane metody autoryzacji transakcji dla kont i aplikacji.
Oczekuje się również, że Protokół 27 przygotuje infrastrukturę sieciową dla serwerów RPC, funkcji zdecentralizowanych giełd oraz pul płynności automatycznych animatorów rynku (AMM). Jeśli zostanie wdrożony zgodnie z harmonogramem, te funkcje zapewnią ekosystemowi narzędzia, które większość konkurujących sieci warstwy 1 posiada od lat. W szczególności pule płynności AMM umożliwiłyby handel parami tokenów w łańcuchu bez polegania na notowaniach na scentralizowanych giełdach, co mogłoby częściowo rozwiązać trwały problem płynności Pi.
Wdrożenie następuje po Protokole 26, który przekroczył obowiązkowy termin 11 sierpnia i wymagał od wszystkich 421 000 operatorów węzłów mainnetu aktualizacji lub rozłączenia. Ta aktualizacja poprawiła bezpieczeństwo kontraktów, zarządzanie stanem, interoperacyjność i możliwości kryptograficzne. Sekwencyjne dostarczenie Protokołu 26 i Protokołu 27 w ciągu sześciu tygodni stanowi najbardziej agresywny nacisk na infrastrukturę w historii Pi.
Jednak „ostatnia planowana aktualizacja” to nietypowe określenie. Sygnalizuje, że Zespół Podstawowy uważa, iż podstawowa warstwa infrastruktury zbliża się do stanu wystarczająco stabilnego, aby wspierać ciągły rozwój aplikacji. Oznacza to również, że po Protokole 27 uwaga zespołu przesunie się z budowania platformy na rozwijanie tego, co na niej działa. Zmiana cen jest pierwszym widocznym wyrazem tego przesunięcia.
Komponent AMM zasługuje na szczególną uwagę. Obecny handel tokenami Pi opiera się wyłącznie na scentralizowanych giełdach, z których każda narzuca własne kryteria notowań i wymagania dotyczące płynności. AMM w łańcuchu pozwoliłby każdemu programiście na utworzenie pary handlowej między PI a tokenem ich ekosystemu bez potrzeby uzyskiwania zgody giełdy. Dla sieci wykluczonej z Binance i Coinbase nie jest to teoretyczna korzyść. To jedyna realistyczna ścieżka do zbudowania wewnętrznej płynności, którą Zespół Podstawowy może kontrolować. Pytanie brzmi, czy początkowa płynność w tych pulach będzie wystarczająco głęboka, aby wspierać znaczący handel, czy też będą one cierpieć z powodu tych samych cienkich ksiąg zleceń, które nękają małe notowania giełdowe.
Pytanie o 0,09 dolara
PI handluje po około 0,09 dolara pod koniec sierpnia 2026 r., oscylując tuż poniżej strefy oporu 0,10 dolara, która ograniczała każdy wzrost od lipca. Token spadł o około 96% od szczytu z lutego 2025 r., kiedy to przekroczył 2,90 dolara. Podczas szerszego wzrostu na rynku kryptowalut w sierpniu 2026 r., kiedy Bitcoin wzrósł o 22% w ciągu jednego tygodnia, a XRP o 56%, PI ledwo się poruszył.
Stagnacja cen ma wiele strukturalnych wyjaśnień. Około 89% całkowitej podaży tokenów Pi wynoszącej 100 miliardów nie zostało jeszcze wprowadzone do obiegu. Miesięczne odblokowania tokenów nadal zwiększają podaż, a tempo nowej podaży wchodzącej na rynek stale przewyższa tempo wzrostu popytu. Efektem jest ciągła presja spadkowa, której ogłoszenia infrastrukturalne i kamienie milowe społeczności nie były w stanie przezwyciężyć.
Koncentracja płynności pogłębia problem. PI handluje na ograniczonej liczbie giełd, w tym OKX, Bitget, HTX, BitMart, CoinEx i Kraken. Jest nieobecny na Binance i Coinbase, dwóch największych platformach dostępnych w USA. Binance przeprowadziło głosowanie społeczności w lutym 2025 r., w którym 86,8% uczestników opowiedziało się za notowaniem PI, ale giełda nie zareagowała na wynik. Raporty wskazują na trzy obawy: przejrzystość kodu, brak kompleksowego audytu bezpieczeństwa przeprowadzonego przez stronę trzecią oraz pytania dotyczące stopnia centralizacji infrastruktury walidatorów Pi.
Wyniki cenowe są szczególnie wyraźne w porównaniu z szerszym cyklem rynkowym. Między 14 a 21 sierpnia całkowita kapitalizacja rynku kryptowalut wzrosła o około 300 miliardów dolarów. Kapitalizacja rynkowa PI w tym samym okresie wzrosła z około 990 milionów do 1,05 miliarda dolarów, co stanowi wzrost o około 6% w porównaniu z około 12% wzrostem rynku. Nawet podczas przypływu PI wypadł słabiej.
Brak na głównych giełdach jest zarówno objawem, jak i przyczyną. Bez Binance i Coinbase PI nie ma dostępu do najgłębszych pul płynności detalicznej i instytucjonalnej. Bez tej płynności cena nie może wchłonąć ciągłego napływu nowo odblokowanych tokenów. A bez stabilności cen lub wzrostu, programiści i użytkownicy mają mniejszą motywację do budowania na sieci lub angażowania się w nią. Sama zmiana cen nie może przerwać tego cyklu, ale rozwiązuje jeden element: jakość tego, co zostanie zbudowane.
Luka wiarygodności
Podstawowe wyzwanie Pi Network nie jest techniczne. Mainnet działa. Węzły działają. Kontrakty inteligentne wykonują się. Wyzwaniem jest przekonanie szerszego rynku kryptowalut, że to wszystko ma znaczenie.
Luka wiarygodności ma kilka wymiarów. Niezweryfikowane twierdzenia o partnerstwach nadszarpnęły zaufanie. Partnerstwo z RoboPay ogłoszone 5 sierpnia 2026 r., które miało umożliwić płatności PI za usługi robotów opartych na AI, nie zostało potwierdzone przez Pi Core Team. Podobne niezweryfikowane ogłoszenia pojawiały się w całej historii projektu, tworząc wzorzec, w którym społeczność nagłaśnia twierdzenia, których Core Team ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza.
Sama społeczność jest niezwykle duża jak na projekt na tym poziomie cenowym. Obecność Pi w mediach społecznościowych generuje wskaźniki zaangażowania, które dorównują projektom o kapitalizacji rynkowej dziesięć lub dwadzieścia razy większej. Ale dominacja społeczna nie przełożyła się na popyt na token. Liczba 70 milionów zarejestrowanych użytkowników obejmuje osoby, które zapisały się lata temu podczas fazy mobilnego wydobywania i od tego czasu nie miały kontaktu z siecią. Różnica między zarejestrowanymi a aktywnymi to najważniejsza liczba, której Pi nigdy nie opublikowało.
Zmiana cen jest istotna dla tej luki, ponieważ wprowadza wskaźnik zastępczy. Jeśli dotowani deweloperzy stanowią niewielką część całej bazy twórców, sugerowałoby to, że rzeczywiste użycie aplikacji jest ograniczone. Jeśli duża część kwalifikuje się, sugerowałoby to, że ekosystem jest zdrowszy, niż wskazuje cena. Gotowość Core Team do wdrożenia filtra sugeruje pewność, że przynajmniej niektóre aplikacje przejdą poprzeczkę, ale wynik nie jest z góry przesądzony.
Istnieje analogia w tradycyjnej gospodarce sklepów z aplikacjami. Apple i Google nie publikują, jaki procent ich aplikacji ma ponad 1000 aktywnych użytkowników miesięcznie, ale szacunki stron trzecich wskazują, że liczba ta wynosi poniżej 10%. Jeśli wskaźniki aktywnych użytkowników Pi App Studio są porównywalne, filtr dotacji zmniejszyłby pulę dotowanych aplikacji do niewielkiej liczby, wystawiając pozostałe na pełne koszty. Taki wynik niekoniecznie byłby negatywny dla ekosystemu. Mniej, ale lepszych jakościowo aplikacji generujących realne zaangażowanie byłoby silniejszym fundamentem niż duży katalog uśpionych projektów zużywających dotowane zasoby.
Decyzja Core Team o wdrożeniu tego filtra bez ujawnienia progu popularności tworzy asymetrię informacji, którą deweloperzy będą musieli nawigować. Ci, którzy już budują popularne aplikacje, są bezpieczni. Ci, którzy budują eksperymentalne lub niszowe aplikacje, stają w obliczu niepewności co do tego, czy ich praca zakwalifikuje się do wsparcia. W praktyce może to zniechęcać do wczesnych eksperymentów, czyli dokładnie tego rodzaju budowania, którego najbardziej potrzebują rodzące się ekosystemy.
W czym niedźwiedzie mają rację
Argumenty niedźwiedzi przeciwko Pi są proste i w dużej mierze potwierdzone przez działania cenowe w ciągu ostatnich 18 miesięcy. Token stracił 96% swojej wartości. Rozwodnienie podaży trwa i przyspiesza, gdy coraz więcej użytkowników kończy migrację i odblokowuje swoje tokeny. Brak obecności na giełdach pierwszej ligi ogranicza dostęp do kapitału. A zarządzanie projektem pozostaje scentralizowane, z Core Team kontrolującym ulepszenia protokołu, wymagania dotyczące węzłów i teraz dotacje dla deweloperów.
Istnieje również problem kategoryzacji. Pi Network pozycjonuje się jako blockchain z pierwszeństwem mobilnym dostępnym dla zwykłych użytkowników, ale szerszy rynek traktuje go jako spekulacyjny aktyw o niskiej kapitalizacji. Rzeczywista użyteczność sieci, jeśli istnieje na dużą skalę, jest niewidoczna dla inwestorów instytucjonalnych i większości detalicznych traderów, którzy oceniają projekty na podstawie TVL, opłat transakcyjnych i wskaźników aktywności deweloperów, których Pi nie raportuje w standardowych formatach.
Zmiana cen nie rozwiązuje bezpośrednio żadnego z tych problemów. To wewnętrzna optymalizacja, a nie zewnętrzny sygnał. Binance nie notuje PI, ponieważ App Studio zmieniło model cenowy. Krzywa podaży tokena nie spłaszczy się, ponieważ aplikacje niskiej jakości przestaną otrzymywać dotacje. Luka wiarygodności nie zamknie się, ponieważ Core Team podjął rozsądną decyzję produktową.
Najbardziej szkodliwe porównanie dla Pi to inne projekty blockchain z pierwszeństwem mobilnym lub napędzane społecznością, które zaczynały z podobnych założeń. Ekosystem TON Telegramu, który podziela tezę o dostępności dla masowego rynku, handluje po ponad 6 dolarów z kapitalizacją rynkową przekraczającą 15 miliardów dolarów. TON osiągnął tę wycenę częściowo dzięki notowaniom na giełdach pierwszej ligi, przejrzystemu kodowi open source i mierzalnej aktywności DeFi. Pi obecnie nie ma żadnego z tych elementów. Dystans między tymi dwoma projektami pod każdym względem, z wyjątkiem liczby zarejestrowanych użytkowników, ilustruje, jak daleko Pi musi przejść, aby przekształcić skalę społeczności w wiarygodność rynkową.
Na co stawiają byki
Optymistyczna interpretacja jest sekwencyjna. Protokół 27, który wejdzie 15 września, dostarcza pule AMM i infrastrukturę RPC. Zmiana cen odfiltrowuje aplikacje niskiej jakości i kieruje kapitał dotacyjny do projektów generujących realne użycie. Połączenie lepszej infrastruktury i wyższej jakości aplikacji tworzy pozytywną pętlę sprzężenia zwrotnego, która przyciąga nowych deweloperów i użytkowników.
W tym scenariuszu strefa oporu na poziomie 0,10 USD zostaje przełamana nie z powodu pojedynczego katalizatora, ale dlatego, że zagregowana użyteczność sieci przekracza próg, który generuje organiczny popyt na token. Zmiana cen zostanie zapamiętana jako moment, w którym Pi przestało optymalizować pod kątem ilości, a zaczęło optymalizować pod kątem jakości, co jest warunkiem koniecznym dla zrównoważonego wzrostu. 421 000 aktywnych węzłów, 14,8 miliona zmigrowanych użytkowników i 82 działające aplikacje nie są w tej interpretacji marnymi wskaźnikami. Są podłożem, na którym mogą budować się prawdziwe efekty sieciowe, a zmiana cen jest mechanizmem, który zaczyna oddzielać sygnał od szumu.
Model Launchpad ogłoszony 30 lipca dodaje kolejny wymiar do argumentacji byków. Zgodnie z tym modelem wpływy z zakupów tokenów PI podczas startów projektów trafiają do puli płynności z tokenem ekosystemu, zapewniając płynność nowym projektom od pierwszego dnia. Jeśli Launchpad wygeneruje nawet jeden lub dwa projekty z realnym zainteresowaniem, może to zmienić narrację wokół argumentu o użyteczności Pi.
Jednak ta teza wymaga cierpliwości i wielu sekwencyjnych dostaw. Protokół 27 musi zostać dostarczony na czas. Filtr cenowy musi przynieść mierzalną poprawę jakości. Launchpad musi wygenerować realne projekty. A wszystko to musi się wydarzyć, podczas gdy token nadal boryka się z rozwodnieniem podaży i brakiem obecności na giełdach. Margines błędu jest cienki.
Jest jeszcze jeden czynnik, na który wskazują byki i który zasługuje na analizę: model obliczeń rozproszonych SoloHost. Jeśli Pi zdoła wykorzystać swoje 421 000 aktywnych węzłów jako rynek obliczeń rozproszonych, stworzy to przypadek użycia wykraczający poza gospodarkę kryptowalutową i wchodzący na szerszy rynek usług chmurowych. Aktualizacja Node 0.6.2 z 14 sierpnia wyraźnie położyła podwaliny pod tę funkcję. Działająca sieć obliczeń rozproszonych generowałaby realne przychody denominowane w PI, tworząc organiczny popyt niezależny od spekulacyjnego handlu. Ale ta funkcja pozostaje przedprodukcyjna, a różnica między aktualizacją węzła, która „kładzie podwaliny”, a działającym rynkiem konkurującym z centralnymi dostawcami chmury jest mierzona w latach, a nie miesiącach.
Na co zwracać uwagę
- Wdrożenie Protokołu 27 na mainnet 15 września: terminowe dostarczenie potwierdziłoby wykonanie Zespołu Rdzeniowego i dodałoby możliwości AMM i RPC do ekosystemu.
- Wskaźnik dotowanych aplikacji po 24 sierpnia: odsetek istniejących aplikacji kwalifikujących się do dalszych dotacji ujawni, ile realnego zainteresowania faktycznie ma ekosystem.
- Sygnały dotyczące notowań na giełdach pierwszej ligi: jakakolwiek wskazówka ze strony Binance lub Coinbase dotycząca rozważenia notowań znacząco zmieniłaby profil płynności Pi.
- Absorpcja comiesięcznego odblokowania tokenów: to, czy rynek jest w stanie wchłonąć nową podaż bez dalszego spadku ceny, jest kluczowym sygnałem popytu.
- Pierwszy projekt Launchpad z mierzalnym zainteresowaniem: udany start potwierdziłby model tokena ekosystemu i potencjalnie przyciągnąłby zewnętrznych deweloperów.






